Halloween - o co właściwie chodzi?

Halloween budzi wiele skojarzeń - świecące dynie, szczerzące się szkielety, irytujące swą pazernością i łasuchowatością dzieci. Pomimo swej długiej tradycji, święto to ze złością przypisujemy wszechobecnej modzie na amerykańskość. Skąd tak naprawdę wzięło się Halloween i dlaczego ma więcej wspólnego z prasłowiańskimi Dziadami niż katolickimi Zaduszkami?

Od celtyckiej rzepy do amerykańskiej dyni

Swymi korzeniami Halloween sięga starożytnego rzymskiego święta ku czci bóstwa owoców i nasion, Pomony. Niektórzy wywodzą jego genezę z celtyckiego obrządku powitania zimy - Samhain. Obie te teorie wyraźnie wskazują, iż ponad 2000-letnie święto nie ma zbyt wiele wspólnego z USA. Zwyczaje towarzyszące Samhain są bardzo zbliżone do obecnego halołinu. Czczono wówczas duchy przodków, składając im ofiary z plonów, zwierząt lub ludzi - no dobra, te ostatnie obyczaje na szczęście nie przywodzą na myśl dzisiejszych imprez. Chociaż wszyscy wiemy, że różnie to bywa. Celtowie zamiast męczyć dynię, rzeźbili twarze demonów w rzepie - odstraszając w ten sposób przed upiorami, a lokalne czarownice zarabiały na roczne utrzymanie, przepowiadając przyszłość.

Uchowaj nas Boże od pogan

Co się zatem stało, iż tak stare święto traktowane jest jako amerykański, współczesny wynalazek? zgodnie z prastarą tradycją głoszącą, iż jeżeli nie uda nam się pokonać wroga, należy się do niego upodobnić - Kościół zwalczał pogańskie święta w dość osobliwy sposób, przesuwając daty swoich obrządków. I tak zamiast czcić narodziny Chrystusa wiosną, chrześcijanie świętują w zimie (czcząc Saturna - ku uciesze starożytnych Rzymian), a zamiast czcić Wszystkich Świętych 12 maja - jak to mieli w zwyczaju od 609 r. - pomstują na pogańskie obrządki w listopadzie. Już w IX wieku Samhain zaczęło pod wpływem chrześcijaństwa - a raczej pod wpływem drobnych korekt w kalendarzu liturgicznym - zanikać. W 998 r. św. Odylon, przełożony opactwa w Cluny we Francji, wprowadził zaś Dzień Zaduszny, który rozpowszechnił się w Kościele dopiero w XIV wieku.

Gdzie w tym równaniu Ameryka? W połowie XIX wieku irlandzcy imigranci - oprócz rudych bród i miłości do piwa - sprowadzili na nowy kontynent tradycje Samhain. 31 października 1920 r. odbyła się pierwsza parada z okazji Halloween w stanie Minnesota w mieście Anoka - obecnej stolicy Halloween.

Skąd zatem ta dziwna nazwa skoro tak daleko od Samhain do Halloween? Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem nazwy jest skrót od All Hallows'E'en tudzież All Hallows' Eve - wigilii Wszystkich Świętych. Badacze kłócą się, ile jest chrześcijańskiego wpływu w tych obrzędach a ile oryginalnych pomysłów, jednak wnioski nasuwają się same.

Idź stąd, Dziadu!

Co wspólnego z Halloween mają nasze swojsko brzmiące Dziady? Podobnie jak Samhain, Dziady to czas obcowania żywych z umarłymi. Wierzono, iż duchy przodków w ten jeden dzień w roku powracają do swoich domów i należy je odpowiednio ugościć - lub też odstraszyć, jeżeli jakaś teściowa lub szwagier zaleźli nam zbyt za skórę. Święto dziady funkcjonowało nie tylko w przedchrześcijańskiej Polsce, ale też na Białorusi, w Rosji, Ukrainie, a także na tzw. pograniczu. Niekiedy nazywane było pominkami, przewodami, radecznicą lub zaduszkami. Słowianie - znani z zamiłowania do świętowania - czcili zmarłych aż sześć razy do roku, wiosną i jesienią.

Najważniejsze święto - Dziady - obchodzono w nocy z 31 października na 1 listopada. Ucztowano wówczas na grobach, przygotowywano wędrującym duszom kąpiele, a także ogniska, które miały rozświetlić drogę do domu. Pozostałością tego pogańskiego obyczaju są znicze zapalane na grobach. Ogień rozpalano również na rozstaju dróg, aby uniemożliwić przedostanie się na nasz świat duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią - np. samobójców lub topielców. Noc ta była szczególnie owocna dla okolicznych żebraków, których traktowano iście po królewsku, wierząc, iż są łącznikami z tamtym światem i przenoszą wiadomości przodkom. Obdarowywano ich pieniędzmi i jedzeniem, często ulubionymi potrawami zmarłych. Podobnie jak w czasie halołinowego dziecięcego trick-or-treat (cukierek-albo-psikus). Najwyraźniej nasi przodkowie uwielbiają słodycze. Dziady obchodzone są do dzisiaj, najhuczniej zaś w Krakowie podczas Rękawki, zgodnie z pradawnym wiosennym obyczajem.

Zwyczaje praktykowane w trakcie Halloween są mieszanką wielu tradycji - rzeźbione dynie bardziej zdobią niż odstraszają, powykrzywiane maski i plastikowe kościotrupy są dekoracją podobną do grudniowych reniferowych rogów i czapeczek Świętego Mikołaja. W związku z komercyjnymi potrzebami szerokich rzesz ludności spłyca się coraz więcej aspektów tradycji, reszty dzieła zniszczenia dokonuje Kościół. Warto jednak zastanowić się czasem nad przyczyną świętowania. Może w tym roku zamiast bezwiednego powielania nieznanych nam gestów - zapoznamy się z historią. Z pewnością łatwiej nam będzie przekonać również sąsiadów do podarowania nam nutelli, jeżeli przedstawimy się jako pośrednik między nimi a zmarłą ciotką z milionem dolarów na koncie.

Ola Godlewska dla novastreet

comments powered by Disqus