Mroczny zwyczaj z Sagady

Czasami, gdy przyglądamy się współczesnym trendom mody, pomysłom kulinarnym i obyczajom, dochodzimy do wniosku, że właściwie to chyba nic nas już nie zaskoczy Ba, często twierdzimy, że ludzie osiągnęli już szczyt inwencji i pewnych rzeczy nie da się już przedstawić w bardziej ekstremalny sposób. Zapominamy jednak, że to właśnie w przeszłości tkwią setki dziwactw i fanaberii, o których najczęściej nie mamy bladego pojęcia. Zazwyczaj te stały się inspiracją do współczesnej wariacji na ich temat.

Sagada

(fot. yeowatzup, źródło)

Niektóre mniej lub bardziej dziwaczne zwyczaje przetrwały po dziś dzień w nieco zmienionej formie. Dziś powiemy o jednym z nich. Niewątpliwie wywołuje on gęsią skórkę i pełen grozy wytrzeszcz oczu. Może się wydawać, że o tym zwyczaju słyszeliśmy w jednej ze strasznych historii, które w dzieciństwie opowiadali nam nasi starsi koledzy. Ten zwyczaj to...

Trumny na zboczach

Tak. Trumny na zboczach, czyli zwyczaj pochówku, który - jeśli nas lekko nie przestraszy - to z pewnością zdziwi. Wszak przeciętny Europejczyk wychowywany w kręgu kultury judeochrześcijańskiej wyobraża sobie pochówek jako drewnianą trumnę, którą na oznakowanym krzyżami cmentarzu wkłada się kilka metrów pod ziemią. Co nowocześniejsi decydują się na kremację ciała.

Jeśli jednak chcesz porzucić monotonię nudnych i grzecznych pogrzebów na cmentarzu, powinieneś udać się do północnej części Filipin. Tam mieści się Sagada, zwana również Górzystą Prowincją, gdzie warto wybrać się na wycieczkę nie tylko po to, by zwiedzić lekko wstrząsającą nekropolię, ale również ze względu na panujący tam klimat.

Pomysłowa tradycja

No dobra, ale o co właściwie chodzi? Plemię Igorot, które zamieszkuje tamte rejony, od wieków przestrzega tradycji umieszczania ciał zmarłych w skalnych ustępach. W ten sposób Igoroci chcą sprawić, by pamięć o zmarłych nie przepadła. Jakkolwiek ta opcja pogrzebu by nas nie gorszyła, jedno jest pewne - mieszkańcy tej części świata nie muszą się martwić o stan wód powierzchniowych.

Drewniane skrzynie mocowane są w bardzo widocznych, pozbawionych roślinności i zacienienia miejscach.

Sagada

(fot. Joe Coyle, źródło)

Plemię Igorotów wyznaczyło góry na miejsce cmentarza również dlatego, iż istnieje powszechne przekonanie, że znaczna wysokość pomoże zmarłym szybciej dotrzeć do raju.

Wysokie miejsca wybierane były kiedyś także ze względu na wojenne zwyczaje, które polegały na ucinaniu głów tubylców przez najeźdźców i zabieraniu ich jako trofea. Umieszczenie zwłok na znacznej wysokości udaremniało kolekcjonerskie zakusy wrogich najeźdźców, a także pozwoliło zachować szacunek dla tych, którzy odeszli.

Ten rodzaj obrzędu uwarunkowany jest także względami praktycznymi. Metoda ta zapobiega podmywaniu przez silne deszcze trumien w glebie i wymywaniu ich.

Pewnie zastanawia Was, czy liczba miejsc na górskim cmentarzu jest ograniczona. Właściwie ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Niemniej jednak plemię Igorotów znalazło sposób, by w górach pochowano jak najwięcej zmarłych. Same sarkofagi są dość niewielkich rozmiarów, natomiast znajdujący się w nich zmarli układani są w pozycji embrionalnej.

Samo przygotowywanie zmarłego do ostatniej drogi w pewnym sensie może przypominać zwyczaje kościoła katolickiego. Jest on bowiem żegnany przez parę dni. Owinięty specjalnym kocem umieszczany jest na krześle, do którego podchodzą jego najbliżsi, by ostatecznie się pożegnać.

Następnie ciało zmarłego poddane jest konserwacji. Najtrudniejszy wydaje się być proces umieszczania trumny. Ciężko bowiem utrzymać balast i bezpiecznie ulokować sarkofag w ustępie skalnym. Do procesu pochówku angażuje się zatem najsilniejszych mężczyzn, a samo uczestnictwo w tym rytuale jest dla nich w pewnym sensie zaszczytem.

Mimo tego, iż zwyczaj ten wciąż jest kultywowany, powoli odchodzi do Lamusa. Wypierają go bowiem zaczerpnięte z Zachodu rytuały pogrzebowe, które są nam dobrze znane. Stoi za tym oczywiście wpływ misjonarzy i ich działań chrystianizacyjnych. Całe szczęście, Filipińczycy jeszcze nie zostali ograbieni ze swojej pradawnej tradycji, dlatego wciąż możliwe jest podziwianie jej efektów.

Karolina Skiścim dla novastreet

comments powered by Disqus