Niesłodkie słodycze

Pamiętacie te czasy, kiedy jedynymi dostępnymi słodkościami były kostki cukru, mandarynki (od święta) i czekolada na kartki? Zapewne nie. Od tego czasu wiele się zmieniło. Wyprawa do sklepu po coś na ząb nie grozi bowiem podziwianiem pustych półek. Wręcz przeciwnie - liczba propozycji przekąsek jest wręcz zatrważająca, zaś pośród tak powszechnych, że aż nudnych batoników, wafli i landrynek natrafić można na dość niecodzienne rarytasy.

Japońskie słodycze

(fot. Andy, źródło)

W Polsce sprawa ma się mimo tego dość nieskomplikowanie. Ot, czasami dojrzymy obok lodów truskawkowych inne o smaku cukru. I właściwie na tym nasze zdumienie mogłoby się skończyć. Jeśli jednak jesteście głodni niezapomnianych wrażeń kulinarnych, warto rzucić wygłodniałym okiem na słodkości, które oferuje łasuchom Japonia.

Pasta fasolowa

Pierwszym i na pewno prawidłowym skojarzeniem dla przeciętnego Europejczyka w kwestii słodyczy byłaby zapewne czekolada. Albo nutella. Wydawać by się mogło, że jest to temat absolutnie bezdyskusyjny. Tymczasem najlepszym nadzieniem, składnikiem ciasta, aromatem, polewą czy czymkolwiek innym, czy słodycz może być, jest dla Japończyka pasta z czerwonej fasoli.

Pasta fasolowa

(fot. źródło)

Wbrew pozorom jest ona słodka (sic!). Wszystko to dzięki wydobyciu z niej cukrów podczas procesu przetwarzania. Pomijając techniczne szczegóły, w efekcie powstaje coś na podobiznę marmolady. Najpopularniejszym przysmakiem z czerwoną fasolą jest mochi – rodzaj lekko gumowatego, ryżowego ciasteczka. Występują one z całym zastępem innych dodatków, również z pastą z zielonej herbaty czy liściem wiśni.

Czekolada? Nie, dziękuję.

Potraficie wyobrazić sobie pięciolatka odmawiającego zjedzenia batonika? Jeśli taki widok jest Wam obcy, to wyprawa do przeciętnego japońskiego przedszkola przyprawiłaby Was o dziwny ścisk serca.

Przeciętny japoński maluch z większą chęcią sięgnie po słonawy herbatnik niż popularną czekoladkę. Absolutnie nie jest to uwarunkowane niedostępnością takich produktów w sklepach. W każdym markecie tuż obok tradycyjnych (najczęściej opartych na bazie ryżu, owoców i wodorostów) przysmaków można nabyć słodycze znanych i cenionych przez Europejskich ignorantów marek.

Herbatnik japoński

(fot. su-lin, źródło)

Co więc za tym stoi? Oczywiście tradycja, która trzyma swoją silną pozycję pośród nowoczesnych i nierzadko mocno ekstremalnych cukierków. Chyba do najbardziej zaskakujących pomysłów z Japonii zaliczyć można lody o smaku mięsa, ryb i innych typowo obiadowych posiłków.

Pożywną przekąskę możemy w Japonii popić napojem o smaku serowym. Jeśli będzie nam za mało wrażeń jak na jeden raz, możemy sięgnąć po żelki i landrynki o smaku ośmiornicy i kraba.

Ogromną popularnością cieszą się także cukierki typu zrób to sam. Nabywa się w tym celu specjalnie paczkowany proszek wraz z foremkami. Zalewa poszczególne elementy wodą, a zwykły proszek w okamgnieniu zmienia się w kotki o smaku pomarańczy albo śmietanki tudzież miniburgery.

Na szczęście jeśli chcemy poeksperymentować z naszymi kubkami smakowymi i granicami smaku, nie musimy od razu jechać do Japonii. Odważnym polecamy zakup tych intrygujących produktów przez internet. Można również szukać niszowych sklepów, które oferują japońskie przysmaki.

Jeśli ciekawi Cię, jak może smakować Kitkat z nadzieniem ogórkowym, a na samą myśl o lemoniadzie z curry pojawia się u Ciebie odruch Pawłowa, Japonia z pewnością spełni wszystkie Twoje zachcianki.

Karolina Skiścim dla novastreet

comments powered by Disqus