Od sztuki do wodnej peruki

Wodna peruka? Czyżby kolejny nietypowy pomysł sąsiadów ze Wschodu, czy może kolorowe cuda Photoshopa? Otóż, moi drodzy, nic z tych rzeczy.

Od sztuki do wodnej peruki

Fotografia artystyczna, będącą jedną z dziedzin szeroko rozumianej sztuki współczesnej, stanowi niewyczerpane wręcz źródło pomysłów. Zwykłe przedmioty stają się arcydziełami, nasze codzienne czynności to inspiracje, a balon z wodą, upuszczony na czaszkę motocyklisty przyciąga uwagę tłumów. Tutaj to kreatywność decyduje o sukcesie. Upewnił nas w tym Tim Tadder - jeden z najlepszych fotografów reklamowych, a od 2005 r. twórca niebanalnych portretów. Ten Amerykanin udowodnił już nieraz, że najprostsze pomysły przynoszą fenomenalne wręcz efekty.

Podczas jednej z sesji dostrzegł, iż krople wody rozpryskujące się na łysej głowie tworzą coś, co przypomina wodną perukę. Stąd nazwa projektu - Water Wigs. Nie zastanawiając się zbyt długo, wysłał w wirtualną przestrzeń ogłoszenie i już wkrótce, po otrzymaniu zaskakująco wielu odpowiedzi, stanął twarzą w twarz z nie lada problemem. Jak to, u licha, zorganizować? Wszystko musi być zgrane perfekcyjnie, dopięte na ostatni guzik. Balon powinien pękać w odpowiednim momencie, w kadrze nie może znaleźć się asystent, a sprzęt bynajmniej nie jest wodoodporny. Do tego oczywiście detale. Detale przede wszystkim.

Od sztuki do wodnej peruki

Jednak - jak mówią - dla chcącego nic trudnego. Po zażartych dyskusjach i godzinach przygotowań, podniecony wizją nowego projektu Tim stanął za obiektywem. Światła zgasły, migawka aparatu ruszyła w tan, a wizja Taddera była coraz bliższa urzeczywistnienia.

Milisekundy, gra świateł i przesadna mimika modeli -która nie mogła być przypadkowa - dały oszałamiające efekty. Blogi i portale fotograficzne zawrzały, a na piedestał wysunęły się zdjęcia łysych-niełysych facetów. Kolejnym krokiem było wykorzystanie do projektu damskich modelek. Praca z nimi przysporzyła kolejnych trudności, gdyż należało ukryć bujne czupryny pod specjalnymi czepkami, a następnie upodobnić ich kolor do koloru skóry dziewczyn i zamocować tak, by nie tworzyły się żadne fałdki i podwinięcia. Godziny kolejnych sesji, litry wylanej wody, maksimum koncentracji i... arcydzieła. Choć już nie tak zabawne jak poprzednio, jednak wciąż magiczne i hipnotyzujące.

Od sztuki do wodnej peruki

Należy jednak pamiętać, że nie tylko Amerykanie mogą poszczycić się kreatywnością. Prawdziwe talenty spotykamy na każdym kroku także tu - w Polsce. Wielu jeszcze niezauważonych i niedocenionych. Jedna chwila, jeden pomysł, odwaga realizacji i być może już za moment usłyszymy o kolejnym genialnym fotografie, tym razem naszym - polskim.

Katarzyna Chossa dla novastreet

comments powered by Disqus