Sekrety najpopularniejszego festiwalu piwnego

Pierwsze skojarzenie ze świętem piwa? Oktoberfest. Chyba każdy wie, że szczególnie jesienią Niemcy zamieniają się w kraj piwa, kiełbasy, jodłowania i tyrolskiej mody. Dla większości z nas Oktoberfest to okazja stworzona pod bezkarne opijanie się gazowanym napojem w kolorze bursztynu i wcinaniem kiełbachy z grilla. Jakie są sekrety niemieckiego święta piwa?

Sekrety najpopularniejszego festiwalu piwnego

#1 Oktoberfest - jak nazwa wskazuje - zaczyna się w...

No właśnie, we wrześniu. Wbrew moim poprzednim podejrzeniom, październik nie zaczyna się w Niemczech wcześniej niż w pozostałych miejscach na ziemi, które posługują się kalendrzem gregoriańskim.

Piwne dożynki zaczynają się w którąś sobotę września (nie ma tu reguły) i trwają do pierwszej niedzieli października. Oktoberfest jest inauguracją kolejnego sezonu warzenia piwa, który zaczyna się w październiku, a kończy w marcu.

#2 Iście królewskie święto

Tradycja Oktoberfest sięga początków XIX w., a konkretnie października 1810 r., kiedy z okazji zaślubin księcia Bawarii, Ludwika I Wittelsbacha z księżniczką Teresą miało miejsce prawdopodobnie największe w historii Niemiec wesele. Impreza ogarnęła całe Monachium i od tego czasu stała się wydarzeniem, które co roku jest kultywowane w tym właśnie miejscu. Po skandalicznym romansie Ludwika z kurtyzaną, Lolą Montez, mało kto pamięta, że pierwszy Oktoberfest został zorganizowany, by uczcić zaślubiny skompromitowanego, byłego króla Bawarii. Dziś Oktoberfest jest świętem smaozwańczych, piwnych cesarzy.

#3 Tylko dla mocnych głów i grubych portfeli

W ciągu całego festiwalu goście wypijają około 5 milionów litrów piwa. Ponadto, tradycyjne bawarskie piwo jest podawane w litrowych kuflach. Myślę jednak, że jakakolwiek ekipa piwoszy z Polski spokojnie przetrzymałaby te ekstremalnie piwne, monachijskie warunki. Z drugiej strony podejrzewam, że problem mógłby leżeć w sfinansowaniu zakupu trunku, który z roku na rok drożeje. Tylko w tym roku cena piwa na festiwalu pobiła rekord - 9,85 euro za kufel.

#4 Savoir-vivre piwnego festiwalu

Myli się ten, kto chmielne dożynki uważa za kolejne, przaśne święto. Tu również obowiązuje etykieta, którą ustanowiono ponad 60 lat temu. Wedle jej zasad piwo można zacząć pić tylko wtedy, gdy burmistrz Monachium odkorkuje pierwszą beczkę i krzyknie: O' zapft is. A poza tym wiadomo, że Ordnung muss sein.

Co jest symbolem bogactwa na Oktoberfest? Zagęszczenie koziej sierści na tyrolskim kapeluszu. Jeśli więc Twoje nakrycie głowy będzie ledwo widoczne spod bujnej koziej sierści, oczekuj spojrzeń pełnych uznania oraz wyższych rachunków za piwo.

#5 Ciemne piwo przez 10 lat walczyło o miano piwa.

Piwo wzbudza wiele emocji i nie jest to dziwne. Zwłaszcza w kraju, który traktuje je niemal jako jedną z barw narodowych. Bawaria, która jest stolicą piwa, ogłosiła w XVI w. tzw. Reinheitsgebot, czyli normę prawną dotyczącą sposobu warzenia. W jej myśl, jedynymi dopuszczalnymi składnikami były: słód jęczmienny, woda i chmiel. Prawdopodobnie zamysłem tej normy było podniesienie jakości złotego napoju Bawarczyków. Próbując zaoszczędzić, piwowarzy często dodawali do piwa ziół lub przypraw, które zdecydowanie zaniżały bawarskie standardy.

Reinheitsgebot również obecnie wyznacza jakość niemieckiego piwa. Tuż po zjednoczeniu Niemiec w 1990 r. przed sądami trwała Brandenburska Wojna Piwna, której ofiarą było niewinne, ciemne piwo, a konkretniej - cukier, który nie został wymieniony w tradycyjnej niemieckiej normie piwowarskiej. Dopiero od 2000 r. ciemne piwo jest w Niemczech piwem.

#6 Każdy region ma swoją kiełbasę.

Drugim symbolem Oktoberfestu - obok piwa - jest oczywiście wurst, czyli kiełbasa. Chyba każdy wie, skąd jest frankfurterka. Ale mało kto kojarzy pozostałe kiełbasy, które stanowią naturalny dodatek do bawarskiego piwa.

Gospodarze chmielnych dożynek są amatorami białej kiełbasy. Natomiast we Frankonii na stołach często gości grillowana lub smażona kiełbasa Bratwurst, którą chętnie przyjęli u siebie również Amerykanie. Z kolei mieszkańcy Saksonii zajadają się Bregenwurst, której sekretnym składnikiem jest między innymi mózg wołowy. Localsi z Bremy mają podobne kubki smakowe do polskich mięsożerców. Jak kiełbasa, to tylko Pinkel, czyli odpowiednik naszej kaszanki. Najciekawszym smakiem wydają się być Nurembergers, kiełbaski z Norymbergi, które przyprawiane są cynamonem.

comments powered by Disqus