Start-up tygodnia: Glide, komunikacja w czasie rzeczywistym

Ludzie stają się coraz mniej skorzy do pisania. Bo za to i tak źle płacą, bo szkoda czasu, bo bolą łapki. Ułatwień, które pomagają nam uniknąć jakiejkolwiek pracy przy przekazywaniu wiadomości, jest wiele i właściwie w tym temacie nie mamy co narzekać. Mamy przecież WhatsAppa i Viber, a posiadacze nadgryzionego jabłka, rurek i zarostu, którego może im pozazdrościć sam Święty Mikołaj, cieszą się użytecznością aplikacji iMessages lub Facetime. Jednak według popularnego dziennika izraelskiego Haaretz start-up Glide poszedł o krok dalej, dając możliwość korespondencji za pomocą video-chata.

Glide

(fot. futurestreet, źródło)

Założyciele videochata

Aplikacja Glide została opracowana przez trzech programistów, spośród których dwoje było emigrantami. Jeden przeniósł się do Izraela z USA, drugi - aż z Australii, zaś trzeci zapewne na doczepkę. Żyjąc z dala od rodzin i przyjaciół, w zupełnie innych strefach czasowych, Jonathan Caras oraz Adam Corbl stwierdzili, że popularne videochaty nie mają sensu. Różnice czasowe utrudniały im bowiem komunikację z najbliższymi. W ten sposób w 2012 r. narodził się pomysł na nową aplikację - Glide.

Jak się komunikujemy online?

Kiedyś mieliśmy Gadu-Gadu (miłośnicy retro wciąż go mają), dziś mamy WhatsAppa, Messangera i iMessages. Zwał jak zwał. Problemem aplikacji tekstowych jest to, że nasz potencjalny odbiorca może nie do końca wyłapać nasz nastrój. Dlatego pojawiły się emotikony, piktogramy, które przywróciły wiarę w to, że może warto się jeszcze uczyć starożytnego języka egipskiego. Jednak i to nie uczłowieczyło tekstu na tyle, by można było za ich pomocą wyrazić skomplikowany wachlarz ludzkich emocji. Bez dwóch zdań - sekwencja liter i znaków nigdy nie odda sarkazmu tak samo jak ton głosu, akcent i mimika twarzy.

Glide

(fot. Kevin Dooley, źródło)

Powstały też aplikacje bazujące jedynie na komunikacji wizualnej - na zdjęciach. Bo ponoć zdjęcie oddaje więcej niż tysiąc słów. Jak nietrudno się domyślić, Snapchat i Instagram w bardzo krótkim czasie stały się miejscem festiwalu próżności, a słowo dzióbek przestało nam się kojarzyć jednoznacznie z ptactwem.

Jest i Skype, który prawdopodobnie jest pierwszym po mamie słowem, które wypowiadają polskie niemowlęta za granicą. Jednak i tu napotykamy na problemy. Z takiego Dubaju prędzej uda Ci się napisać coś na Skype niż dodzwonić do rodziców. Poza tym, do Wieśka z pracy i tak nie zadzwonisz, bo nawet - jeśli będzie online - Twój kolega uzna, że przywaliłeś w garnek i przez pomyłkę zadzwoniłeś do niego na Skypie. Jest jakaś niepisana zasada, że jedynie bliscy przyjaciele odbierają Twoje telefony na Skype.

A jak działa Glide?

Twórcy twierdzą, że to rozwiązanie zrewolucjonizuje rynek telekomunikacyjny, dając możliwość komunikacji video z dwóch różnych krańców świata w real time. Producenci obiecują, że wreszcie będziesz mógł zapomnieć o zacinającym się videochacie. Choć pliki z przekazywaną wiadomością video ważą znacznie więcej niż wiadomości tekstowe, aplikacja Glide umożliwia szybkie przesyłanie wysokiej jakości plików video z urządzeń mobilnych. Do filmów z życzeniami urodzinowymi lub pijackiego monologu można zawsze wrócić. Wiadomości te nie obciążaja pamięci Twojego urządzenia, gdyż przetrzymywane są w chmurze.

Jak rozwija się aplikacja?

Mimo tego, że Glide nie jest powszechnie znany, ma już setki oddanych fanów. Jeden z twórców aplikacji podaje, że tylko w ostatnim roku ich serwery musiały dźwigać ciężar 1 000 umieszczanych wiadomości video w ciągu sekundy. Co zabawne - trzej idealistyczni programiści nie pracują na żadnym modelu biznesowym. Jednak inwestorzy wiążą z tym projektem dość spore nadzieje. Od początku funkcjonowania aplikacji programiści zgromadzili prawie 50 milinów USD dofinansowania.

Na koniec zagadka. Jakie państwo jest miejscem, gdzie najszerzej rozwijają sie usługi w obrębie komunikacji video? Tak, w Izraelu. Dobra, to była prosta zagadka. Okazuje się, że bijąca rekordy popularności aplikacja Viber również jest tworem izraelskich programistów, którzy sprzedali ją za 900 milionów USD japońskiemu koncernowi Rakuten.

Jednocześnie na rynku w Izraelu pojawili sie inni konkurenci. Tango, które reklamuje się pod hasłem Darmowe połączenia i wiadomości na całym świecie uzyskało już dofinansowanie na poziomie prawie 400 milionów USD. Niedawno ruszył także kolejny izraelski start-up Rounds Video Chat, który coraz częściej wybierany jest w Google Play przez użytkowników Androida.

Czy to początek końca monopolu popularnej aplikacji ze Skandynawii?

źródło: Haaretz

comments powered by Disqus