Trolle pociągowe

120-minutowe opóźnienia, zamarznięta toaleta, śpiący na korytarzu ludzie w sombrero i SOKiści, którzy wywęszą każdego zapalonego papierosa, ale w chwili zagrożenia zmywają się ze swojego rewiru. To jedne z cech charakterystycznych PKP. Wycieczka koleją po kraju leżącym nad Wisłą to także okazja konieczność poznawania nowych – mniej lub bardziej interesujących - współpasażerów. My oczywiście zajmiemy się tylko tymi ciekawymi przypadkami.

Trolle pociągowe

(fot. G. Kochan, źródło)

#1 Gawędziarz erotoman

Ten rodzaj trolla jest szczególnie niebezpieczny dla przedstawicielek płci pięknej. Gawędziarz może być zarówno 25-latkiem, jak i rubasznym 80-latkiem. Wiek nie gra roli. Ten troll zazwyczaj jest po kilku głębszych, ma lekkie problemy z koordynacją ciała i lekko plącze mu się język. Jego świat się zatrzymuje, gdy zawiesi swoje upojone alkoholem spojrzenie na długowłosej ofierze. Zarówno kobiecie, jak i mężczyźnie. Wtedy mimo głośnych sprzeciwów, bez wahania siada obok obiektu pożądania, by wycedzić rozpaczliwą litanię: Aleee pani to normalnie jez pienkna.

#2 Amator trudnych smaków

To osobnik, który:

  • ma upośledzone kubki

albo

  • nie wylewa za kołnierz i jest mu właściwie obojętne, czy je kawior z jesiotra czy konserwę turystyczną.

Niby wszystko w porządku, bowiem każdy sobie rzepkę skrobie. Ale należy pamiętać, że trudne smaki to przede wszystkim trudne zapachy dla współpasażerów. Rokrocznie dochodzi do kolejnych przypadków pogwałcenia wolności współpodróżujących za pomocą kanapek z pasztetem i cebulą, puszki paprykarza szczecińskiego czy konserwy turystycznej oraz jaja na twardo.

#3 Uwalniacz gazów

Niektórzy uwalniają orkę, inni - uwalniają gazy. I o ile pierwsza z tych czynności zasługuje co najmniej na pochwałę, druga jest mniej więcej tak samo chwalebna jak otwarcie puszki Pandory.

Uwalniacz gazów to troll, który działa w totalnej konspirze. Jednak na podstawie wstępnych informacji jesteś w stanie go namierzyć. Zazwyczaj wykluczasz zajęte zabawą dziecko i jego matkę, elegancko odzianą kobietę pogrążoną w lekturze jakiejś książki, pana, który klepie coś na komputerze. Został więc facio, który zapoznał nas z zapachem swoich skarpetek od razu po zdjęciu butów.

Po pierwszym uderzeniu odnosisz wrażenie, że przynajmniej sobie facet ulżył. Boleśnie dla pozostałych, ale nic mu tam na wątrobie nie leży. Zwłaszcza, że najwyraźniej jego układ trawienny był zaabsorbowany przemiałem jakiegoś paskudnego truchła. Po pierwszym gazie, składasz sobie wewnętrzne gratulacje z tytułu wytrwałości i tolerancji. Sytuacja zmienia się, gdy uwalniacz gazów z dokładnością szwajcarskiego zegarka co 5 minut funduje współpasażerom nowe doznania zapachowe.

#4 Chrapacz

To troll, który najczęściej towarzyszy nam w wielogodzinnych podróżach. Jego ulubionym miejscem są kuszetki. Chrapacz przestaje być trollem dla każdego pasażera, który przezornie przed podróżą wyposaży się w stopery do uszu. Ale jeśli przypadkiem o tym zapomnisz, to wiedz, że masz przynajmniej jedną noc w plecy.

Kiedyś w trakcie jednej ze swoich podróży miałam przyjemność towarzyszyć pewnej kobiecie, która chrapała na jawie. Mimo tego, że siedziała i podziwiała świat za szybą. Wiedziałam już wtedy, że czeka mnie nieprzyjemna noc. Na początku poziom głośności był wyrównany, ale po 20 minutach zwątpiłam w to, czy chrap kiedykolwiek zamilknie. Zaczęłam więc walkę z trollem. Raziłam go światłem komórki, skakałam po kuszecie w nadziei, że obudzę tę chrapiącą kobietę, jęczałam i klęłam. Poniosłam w tej walce druzgocącą porażkę. Poduszka położona na głowie, również w niczym nie pomogła.

#5 Pociągowi kochankowie

Nie mam nic przeciwko kiełkującemu uczuciu między młodymi ludźmi, chłopakowi, który rozpieszcza swoją wybrankę kwiatami, prezentami i dobrym alkoholem, dziewczynie, która podziwia poczucie humoru, inteligencję i bicepsy swojego Adonisa. Natomiast nie do końca jestem w stanie powstrzymać rychłą erupcję tęczy, gdy naprzeciwko mnie siedzi para zakochanych, pogrążonych w mokrym pocałunku. Kochankowie szepczą sobie na ucho sprośne rzeczy i chichoczą, a następnie udają się do toalety. Na koniec wracają mokrzy, potargani i jeszcze bardziej zakochani, a pozostali pasażerowie rozpaczliwie poszukują ratunku w widoku za oknem.

#6 Człowiek-komórka

Jedziesz pociągiem już piątą godzinę i po spałaszowaniu wszystkich zapasów żywności uznajesz, że przyszedł czas na drzemkę. Wtedy wsiada on. Ma przy sobie komórkę albo zestaw słuchawkowy. Oczywiście, skoro już wsiadł, musi o tym fakcie poinformować swoją matkę, żonę i kochankę. A przy okazji wszystkich współpasażerów. No cześć, Ewa, mój ukochany skarbeńku. Już wsiadłem. Tak, tak... Czekaj, czekaj… Mam telefon od rodziców… Ooo, dodzwoniłem się do mojej kocicy? Tak, już jadę, no... Ja Ciebie też… Mamusia? No cześć, będę za jakieś 4 godzinki. Buziaki. Nie muszę chyba wspominać, że ten jegomość oczywiście nie ma najmniejszej ochoty skorzystać ze swojego prawa do prywatności i po prostu wyjść na korytarz. Co jakiś czas telefonuje do Ewy, kocicy lub mamusi, nie widząc problemu w tym, że inni pasażerowie chcieliby chwilę odpocząć od wirtualnego towarzystwa trzech kobiet jego życia.

#7 Imperator

Istnieją ludzie, których przekorna Matka Natura nie obdarzyła wymiarami ciała pasującymi do kolejowych standardów. Projektanci siedzeń w pociągach chyba lekko się przeliczyli, zakładając, że tego rozmiaru siedzenia będą pasować pod każdy tyłek. Dlatego też posiadacze pokaźnych pośladków wychodzą z założenia, że część Twojego siedzenia należy im się jak psu zupa. Imperatorem może być również szczupły mężczyzna, który ma ogromną potrzebę rozkraczenia nóg na dwa siedzenia. Kolejnym gatunkiem tego trolla są osoby wiozące ze sobą cały dobytek w kilku torbach.

Za każdym razem gdy ocierasz się o tyłek, nogę czy torbę Imperatora odczuwasz dziwny dyskomfort. Jeśli nie czujesz się na siłach, by powiedzieć Imperatorowi: Złaź pan z mojego siedzenia, możesz zawsze próbować się wcielić w któregoś z trolli. Może dzięki temu będziesz mógł ponownie korzystać z tlenu.

Jeśli natknęliście się na inne gatunki trolli pociągowych, dajcie znać w komentarzach.

comments powered by Disqus