(U)bóstwo językowe

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, skąd właściwie biorą się wszystkie bóstwa, bożki, boginie, demony i inne nadprzyrodzone istoty? Oczywiście - z potrzeby człowieka. To właśnie w siłach nadnaturalnych upatrujemy odpowiedzi na pytania, które nie mają logicznego uzasadnienia, np. dlaczego nie mogę polizać swojego łokcia.

Narodziny nowych religii

Każdy wybiera sobie tyle bóstw, ile chce. Zachłanne społeczności potrzebują całego panteonu bóstw, by ustalić, czy światło w lodówce faktycznie gaśnie po jej zamknięciu. Innym zaś wystarczy jeden Bóg. Jak wiadomo niekiedy nawet zwykłe spaghetti może stać się inspiracją do wiary w to, że nad naszym makaron czuwa jakaś siła wyższa. W tę stronę poszli także mieszkańcy Indii, którzy oddają część Bogini Języka Angielskiego.

Zepchnięci na margines

Nawet laik słyszał o systemie kastowym, pod dyktaturą którego od wieków znajdowali się mieszkańcy Indii. W kraju tym jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup byli ksztarijowie, czyli władcy, rządcy i potężni wojowie. Nieco nad nimi znajdowali się bramini, a trochę niżej wajśjowie, czyli handlarze i różnej maści wytwórcy. Najgorzej radzili sobie śudrowie, którzy ledwo wiązali koniec z końcem.

Oficjalnie system ten został zniesiony około roku 1947, jednak tak silna tradycja nie miała szansy zostać obalona z dnia na dzień. Mimo zmian prawnych pewien podział wciąż nieformalnie funkcjonuje.

Grupa zwana Dalitami, która zamieszkuje Indie to dzisiejsi śrudowie, czyli wartswa biedoty. Określa się ich mianem nietykalnych bynajmniej nie ze względu na fakt, że mogliby mieć jakiekolwiek konotacje z istotami nadprzyrodzonymi. To po prostu grupa zepchnięta na społeczny margines.

Uczestnictwo w życiu społecznym tej warstwy ogranicza się do wykonywania ciężkiej, a zazwyczaj uwłaczającej pracy, w której mają styczność z tym, co wedle hinduizmu jest złe, niewłaściwe i nieczyste. Mowa tutaj o kontakcie z krwią i śliną, a także odbieraniem życia.

Ze względu na swoją niską pozycję Dalici mają utrudniony dostęp do edukacji, a w efekcie stanowią ogromny odsetek analfabetów.

Ucieczka do lepszego świata

Świadomi tego, że świat się zmienia, a wraz z nim oni, Dalici długo poszukiwali wyjścia, które pomogłoby im wyrwać się im ze społecznej banicji. Kiedy ucieczka w religię chrześcijańską nie przyniosła zamierzonego efektu, gdzieś po drodze narodziła się idea bóstwa, które rozumiałoby ich potrzeby i otworzyło ścieżkę ku lepszej przyszłości.

Nowe bóstwo miało narodzić się w miejscowości Banka. Miejsce, które okrzyknięte zostało ośrodkiem Bogini Języka Angielskiego to Mekka indyjskich wyrzutków. Nic zatem dziwnego, że to właśnie ono stało się Jerozolimą nowego bóstwa. Piewcą i prorokiem nowego wyznania jest Chandra Bhan Prasad.

Powagę sytuacji podkreśla także fakt, iż wzniesiono już pomnik nowej bogini. Jej wygląd miał być odzwierciedleniem wszystkich potrzeb Dalitów. Efekt? Figura do złudzenia przypomina Statuę Wolności i ma 2 metry wysokości. Posąg jest symbolem drabiny społecznej, po której musieli się wspinać ludzie z marginesu społeczeństwa.

Wizerunek bogini ma jednak jeszcze głębsze znaczenie. W jej prawej dłoni znajduje się pióro, które ma symbolizować walkę z analfabetyzmem i determinację Dalitów do podjęcia nauki. Zaś w drugiej dłoni bogini dzierży konstytucję Indii, w której jest zapis o równości społecznej. To aluzja do faktycznego zniesienia ucisku tej grupy społecznej. U jej stóp znajduje się komputer, który ma symbolizować naukę (w tym również naukę języka angielskiego). Ubiór bogini nawiązuje do kultury zachodniej, co ma symbolizować podążanie za nowoczesnością.

OK, ale czemu akurat język angielski?

Nie da się zaprzeczyć, że znajomość języka angielskiego przestała być domeną marketerów, ludzi świata biznesu czy pracowników międzynarodowych korporacji. Dzieci wysysają angielski z mlekiem matki. Niemniej, jego uniwersalność może doprowadzić do likwidacji luki informacyjnej między pierwszym a trzecim światem.

Choć Bogini Języka Angielskiego przywołuje skojarzenia z potworem spaghetti i całą tę historię można traktować z lekkim przymrużeniem oka, pamiętajmy, że nie jest to wymysł obżartych makaronem Amerykanów, a ludzi walczących o przywrócenie im godności. Powiało patosem, ale nie ma za co.

Karolina Skiścim dla novastreet

comments powered by Disqus